Julian Richings omawia Horror wszystko dla Jacksona i części zamienne

Brytyjsko-kanadyjski aktor Julian Richings to rodzaj aktora, o którym myślę jako kameleonie; nie tylko ze względu na jego zdolność do znikania w postaciach, które portretuje, ale dlatego, że niezależnie od tego, czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie, Prawdopodobnie widziałeś Juliana w co najmniej sześciu filmach lub serialach telewizyjnych.

W ciągu ostatnich kilku dekad wystąpił w setkach filmów, seriali telewizyjnych i gier wideo, z wyraźną skłonnością do opowieści o tajemniczości i złośliwości – ale nigdy nie pozwalając sobie na bycie zagorzałym aktorem.

Pomimo tego, że świat kina w zeszłym roku uderzył w przeszkodę, Julian jest jak zawsze zajęty wydaniem dwóch nowych filmów fabularnych: Anything for Jackson, okultystycznego horroru od reżysera Justina G. Dycka i pisarza Keitha Coopera oraz części zamiennych Grindhouse flick od reżysera Andrew Thomasa Hunta i scenarzystów Davida Murdocha i Sveta Rouskova.

Miałem absolutną przyjemność rozmawiać z Julianem o jego różnorodnej pracy aktorskiej, jego podejściu do bardzo różnych postaci, które przedstawia w Anything for Jackson, częściach zamiennych i wielu innych.

Brałeś udział w tak fenomenalnej ilości filmów i projektów telewizyjnych. Myślę, że twoja siła jako aktora polega na tym, że wprowadzasz się we wszystko, w co się angażujesz. Pojawiłeś się we wszystkim, co widziałem.

Nie możesz się mnie pozbyć!

Jako aktor, co pomaga wnieść swój A-game do wszystkich tych projektów, bez względu na to, jak duże lub małe?

Julian: mam szczęście, że kocham to, co robię. Kocham aktorstwo. W byciu aktorem chodzi o to, że tak naprawdę, można być aktorem tylko poprzez aktorstwo. Nie możesz siedzieć i o tym myśleć. Możesz chodzić na zajęcia lub trenować, ale liczy się tylko chwila. Chodzi o bycie tam i opowiadanie historii, a ludzie są moim medium. Uważam, że COVID-19 jest bardzo trudny, na przykład, ponieważ Siadanie i rozmyślanie nad tym, kim jestem i co robię, jest bardzo trudne. Nawet rozmowa z tobą przez telefon, Zoom czy cokolwiek innego, to nie to samo, co bycie z bliskimi i osobistymi ludźmi, i to właśnie lubię.

Myślę, że moją radością w życiu jest bycie częścią historii, narracji. Zawsze chętnie tam pójdę. Miło z twojej strony, że przynoszę swoją grę A. Myślę, że zinterpretowałbym to jako bycie, że mam nadzieję, że zbiorę się i zbiorę się bez precepcji, bez uprzedzeń. Nie, ” oto postać, z którą wiem, co robię. Jestem od niego mądrzejszy, ale i tak go zagram!”, te małe wskazówki, które dostajesz, gdy oglądasz występy.

Mam nadzieję, że po prostu zanurzę się w postaci. Jestem równie szczęśliwy, mogąc odegrać małą rolę w historii i być podstawowym kolorem, który wpływa na resztę płótna, lub przyjąć większą rolę i wziąć arc historii dla całej produkcji. Oznacza to, że zawsze będę otwarty na różne rzeczy, więc pewnie dlatego idę dalej i dlatego często mnie widujesz – naprawdę lubię to, co robię.

Części zamienne i wszystko dla Jacksona to dwa bardzo różne filmy pod wieloma względami, ale oba są bardzo zabawne. Jako Henry w Anything for Jackson, udało Ci się znaleźć równowagę w dość zabawnej roli, ale także dość tragicznej roli i często przerażającej. Dużo się dzieje w roli Henry ’ ego i chciałbym poznać twoje podejście do niego.

Julian: myślę, że to świetny scenariusz. Jak tylko go przeczytałem, pomyślałem, „To jest wspaniały scenariusz z dużo dzieje się między słowami”. Było w tym tyle elementów. Uwielbiam fakt, że skupia się na parze, nie tylko na starszym mężczyźnie i kobiecie, ale na dynamice, która tworzy się, gdy dwoje ludzi jest ze sobą od bardzo dawna. Razem przeżywają radość i ból. Uwielbiam fakt, że napędzają ich smutek i miłość do siebie nawzajem. W rzeczywistości ich działania są informowane, próbując uspokoić lub umożliwić swojemu partnerowi w strasznych, strasznych działaniach, które wprowadzają. Odwracają odpowiedzialność za swoje czyny.

Fascynujące, ale prawdziwe. Nie jest to tylko myśl mózgowa, ale coś, czego wszyscy doświadczyliśmy lub co robimy w jakiejś czy innej formie. Kochałam całą tę złożoność, ale uwielbiam fakt, że może być zakorzeniona w czymś tak prostym, jak moja miłość do drugiej osoby. Sheila i ja pracowalismy razem bardzo dobrze. Byliśmy w stanie dostać się do tego miejsca jako aktorzy. Oboje pochodziliśmy z podobnych środowisk teatralnych i filmowych. Rozumiemy się. Mamy również szczęście, że cieszymy się długofalowymi relacjami z innymi ludźmi. Więc wnosimy w to szczerość i świętujemy ideę bycia długoterminową parą.

Rozumiemy ideę, że nie działasz tylko na własną rękę; robisz działanie, ale zawsze patrzysz na swojego partnera i zawsze włączasz go we wszystko, co robisz. Zdaliśmy sobie sprawę, że to był klucz do Henry ’ ego i Audrey – byli współzależni jako jednostka. Więc to był nasz punkt wyjścia, i podobało nam się to. Zaufaliśmy sobie nawzajem, i zaufaliśmy tej historii, bo to był świetny scenariusz. Pozwoliliśmy, by to się rozwijało w miarę rozwoju historii. Nakręciliśmy go kolejno, więc mogliśmy rozwijać się wraz z opowiadaniem historii.

Części zamienne jest bardzo dużo na drugim końcu spektrum emocjonalnego, ale nie mniej zabawne. Cesarz, oczywiście, jest bardzo zabawną postacią-jak większość filmu, to dość kampowa rola.

Julian: ważne jest, aby pozostawić swoją logikę przy drzwiach do pewnego stopnia. Kiedy przychodzisz oglądać film, musisz zawiesić swoją niedowierzanie i po prostu objąć chaotyczną chwałę filmu.

To naprawdę Magia filmu gatunkowego, zwłaszcza tych filmów w stylu grindhouse. Wchodzisz wiedząc, że nie musisz zbyt poważnie traktować jego założenia lub logiki, zwłaszcza gdy masz postacie z kończynami wymienionymi na piły łańcuchowe i wiertła. Jak przedstawiała ci się rola cesarza-czy mniej więcej tak, jak wygląda na papierze?

Tak, mniej więcej. To też trochę oczywiste. Nie mamy do czynienia z stereotypami, podkreślam to; mamy do czynienia z archetypami. Aby to zadziałało, potrzebujesz tych archetypów na swoim miejscu. Potrzebujesz filmu Gladiator, punkowej wrażliwości, krwi i flaków. Imperator ma dość wyraźne wymagania.

Ale wspomniałeś o obozie. Jest taki obóz, który jest całkiem zabawny, i jest tam ukryta psota. Nie traktuje się zbyt poważnie. To świetna rzecz. Ma błysk w oczach. I mimo że mamy do czynienia z szalonymi rzeczami, jest coś w rodzaju rozkoszy w sposobie realizacji filmu. Myślę, że to dodaje mu energii. Dla mnie to fajna zabawa, i to, że to jest dla mnie ważne, a nie ucieleśnienie banalnej osoby w typie cesarza. Chodzi o uzyskanie odpowiedniej energii.

Julian Richings omawia Horror wszystko dla Jacksona i części zamienne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry