Noah Dixon, Ori Segev i Bobbi Kitten w „Poser”

Duet reżyserski Noah Dixon i Ori Segev wkraczają w niepewny świat młodego dorosłego człowieka zmagającego się z odnalezieniem tożsamości i przynależności we współczesnym świecie. Debiutująca Sylvie Mix profesjonalnie oddaje emocjonalne zawiłości tych fundamentalnych lat, gdy jej postać Lennon splata się z muzykiem Bobbi Kitten, połową prawdziwego duetu muzycznego Damn the Witch Siren.

Lennon żyje nieśmiało na uboczu kwitnącej sceny indie music Columbus w Ohio, tęskniąc za osobistym połączeniem, które mogłoby doprowadzić ją do wewnętrznego Sanktuarium koncertów magazynowych, ekskluzywnych backstage ’ ów, imprez domowych i najnowocześniejszej sceny artystycznej. Podczas gdy Lennon napędza swoje pragnienie wejścia do podcastu z muzyką na żywo i rozmowami z artystami, których tak żarliwie podziwia, znajduje inspirację dla własnych ambicji muzycznych … i rosnącego poczucia błędnej tożsamości. Wciel się w Bobbi Kitten, enigmatyczną, uderzającą i utalentowaną połowę popularnego, indie popowego duetu, która bierze Lennona pod swoje pewne siebie—nieświadomie uwikłaną w mroczną obsesję.

Rozmawiałem z Noah, Ori i Bobbi o tym, jak film obejmuje lokalnych muzyków i artystów, jak porusza skomplikowany świat własnej tożsamości w nastoletnich latach i wiele więcej.

Noah i Ori, jesteście głównie reżyserami teledysków. Jaki był moment, w którym zdecydowałeś się przejść na film fabularny?

Ori: Nie wiem, czy kiedykolwiek myśleliśmy o tym jako o przejściu od tego do tego, ale myślę, że zawsze czekaliśmy na okazję, aby zrobić nasz pierwszy film i użyć teledysków jako sposobu na pracę nad naszym rzemiosłem, aby dotrzeć do punktu, w którym w końcu poczuliśmy się na to gotowi. Myślę, że denerwowało nas to, że z teledyskami nie musimy kręcić dźwięku. Naprawdę polegamy na wizualizacjach i tego typu rzeczach. Te sceny z wieloma dialogami były dla nas trochę nowe i trochę bardziej onieśmielające, ponieważ nie było to naszym chlebem powszednim tego, do czego przywykliśmy. Ale zawsze czekaliśmy na ten moment.

Bobbi, czy mylę się myśląc, że to Twój ekranowy debiut?

Nie, masz rację, to mój pierwszy film.

To super, zwłaszcza, że oboje byliście w stanie zrobić swoje debiuty na dużym ekranie, tylko na różne sposoby.

Tak. Powiem, że był to prawie każdy ekranowy debiut. Załoga i Obsada. wszyscy, którzy pracowali nad filmem, po raz pierwszy pracowali nad fabułą. W ten sposób też było fajnie.

To imponujące, bo każdy naprawdę wiele wnosi. Myślę, że jednym z największych atutów Posera jest jego subtelność. To niegodziwe zabawne, ale w bardzo przebiegły sposób. Świetnie się spisaliście, utrzymując napięcie przez cały czas, trzymając język w policzku.

Wielu muzyków występujących w filmie, w tym Bobbi, to prawdziwi artyści, jak również muzyka, która jest prezentowana. Co skłoniło cię do włączenia tej prawdziwej sceny muzycznej do filmu?

Noah: na początku myślę, że to był tylko pomysł, który nas bardzo podekscytował, ponieważ poznaliśmy wielu wspaniałych i utalentowanych muzyków na przestrzeni lat i tak wielu interesujących ludzi, którzy czuli się jak bohaterowie filmów. Jak tylko rozmawialiśmy o tym pomyśle zbudowania wokół niego historii, byliśmy tak podekscytowani. Poza tym, to miało sens logistyczny, ponieważ mieliśmy dostęp do tych miejsc i tych przyjaciół, którzy są w świetnych zespołach i ich muzyce. Więc wydawało się to dobrym pomysłem na nasz pierwszy film. Bobbi i Przeklęta Syrena Czarownicy były jednymi z pierwszych, do których dotarliśmy i zbudowaliśmy wokół niej historię.

Bobbi: na początku nie byliśmy pewni, czy użyjemy naszej prawdziwej nazwy zespołu i naszych prawdziwych nazwisk. Ale było wiele własności intelektualnej z używania nazwy naszego zespołu i bycia sobą; musieliśmy umieścić w nim naszą grafikę albumu, symbolikę tego, co zbudowaliśmy osobno i jak to jakby wtopiło się w ten film, aby dodać głębsze znaczenie dla mnie, jak i dla filmu. Czuję, że nie mogło być inaczej. I mieć prawdziwą muzykę … kocham filmy muzyczne. Tak wiele razy, kiedy oglądasz filmy muzyczne, Muzyka i zespoły są prawdziwe i muzyka jest stworzona do filmu. Nie jest dobrze. Więc myślę, że to fajnie, że to wszystko jest prawdziwa muzyka z prawdziwych zespołów. To daje jej tyle głębi.

Granie w swoją wersję było całkiem zabawne. Zdecydowanie kocham ryby. [śmiech]

Nie powiedziałem ludziom wystarczająco dużo, że kocham wszystkie zwierzęta. To zabawne kłamstwo o sobie w filmie. Ciągle powtarzam ludziom, że nie jestem taki lodowaty w prawdziwym życiu. Jeśli Lennon zbliżyłby się do mnie w prawdziwym życiu, nie sądzę, że byłbym taki lodowaty.

Ori: Bobbi jest zawsze taka miła. [śmiech]

Mogę w to uwierzyć!

Bobbi: ale fajnie było wziąć to na siebie i nadal działać w tym, i mieć to małe przedłużenie siebie. Loose Films robi taką świetną robotę. To była świetna zabawa, tak oczyszczająca dla mnie możliwość wyrażenia siebie za pomocą innego medium i zaangażowania mojego prawdziwego zespołu.

Ori: jedną z najfajniejszych rzeczy było napisanie filmu i zastanowienie się, które piosenki Bobbi zamierzamy wykorzystać i w jakim czasie, i jak mogą pasować do historii i różnych wibracji. Mają tak wiele piosenek z różnymi tonami i wibracjami, i fajnie było móc to przekuć przez całą historię.

Bobbi: tak, właściwie, I Come Alive in the Dark to jedna z piosenek w filmie, gdzie jestem w kabinie wokalnej. Ta cała piosenka jest o pozerach, a także o tym, jak ludzie cenią sobie sławę i widzą ich imię w świetle. Gdy Ożyję w ciemności, zamiast być cały czas w świetle, chodzi o przyjęcie tej ciemności, a także przyjęcie autentyczności. Więc było całkiem fajnie.

Jak mówisz, pomysł pozera jest oczywiście w całym filmie, od tytułu aż w dół. Ale doceniam, że pomysł pozera nie jest niesamowicie cyniczny w sposobie postępowania z Lennonem. Jaki był proces kształtowania się Lennona w postać, która pragnie poczucia tożsamości i przynależności, ale robi to w sposób, który wyobcuje ją od wszystkich?

Noah: myślę, że jest coś takiego związanego z postacią Lennona i Bobbi. Chcieliśmy zachować relację, ponieważ każdy ma doświadczenie bycia młodym dorosłym i spotykania wielu ludzi, którzy robią fajne rzeczy i próbują znaleźć swoje miejsce. Myślę, że to było źródło tego. Zarówno dla postaci Bobbi, jak i Sylvie, wniosły tak wiele do tej roli. Chcieliśmy im na to pozwolić, więc pomagali nam wymyślać linie i robić improwizacje z niektórymi scenami.

Dzięki temu wnieśli tyle empatii i człowieczeństwa do tych postaci w sposób, którego nie moglibyśmy zrobić, gdybyśmy byli tylko my. Myślę, że to był proces, który znaleźliśmy podczas fotografowania, zwłaszcza z Lennonem, ponieważ początkowo mieliśmy ją mieć znacznie mroczniejszą i bardziej przerażającą od początku. Ale kiedy kręciliśmy z Sylvie, zobaczyliśmy, że to coś jest takie przyjemne i łamie serce. Chcieliśmy się na tym oprzeć.

Tak, scena w łazience, w której naśladuje nagranie z Bobbi…in moja głowa, ja na to, „to takie straszne”. Ale to najlepszy moment, kiedy patrzysz, jak to robi. Po prostu jesteś z nią, a to się zmieniło tylko z powodu występu Sylvie. Po prostu chcieliśmy się na tym oprzeć, a to było dość wcześnie w kręceniu filmu, kiedy robiliśmy tę scenę.

To jedna z rzeczy, które zaskoczyły mnie w filmie; że nie poszedłeś na naprawdę szerokie uderzenia z postaciami. Bobbi, dynamika między Tobą a Lennonem jest naprawdę sercem i duszą filmu. uwielbiam, jak te dwie osoby fascynują się sobą-tylko na bardzo różne sposoby. Chciałbym wiedzieć, co myślisz o tej dynamice.

Bobbi: podoba mi się, jak moja postać się do tego pochyla. Zamiast być przez nią dziwna, chce wiedzieć trochę więcej. Myślę, że to wiele mówi o mojej postaci, że widzi w niej coś kreatywnego i chce jej pomóc to upiększyć i zachęcić. Cieszę się, że nie uznałeś tego za cyniczne. Nie chodziło tylko o to, że powiedziałem: „Och, ona mnie wielbi, zamierzam ją zatrzymać”. To nie tak. Po prostu czułem, że są te naprawdę piękne wibracje.

Ktoś zapytał nas wcześniej, czy kiedykolwiek miałem w pobliżu jakichś prześladowców lub dziwnych ludzi. Odpowiedź brzmi: tak, mam, ale nawet w czasach, gdy to mnie trochę zniechęca, zawsze byłem naprawdę inspirowany i poruszany przez ludzi, którzy przychodzą do mnie na pokazach i mówią: „zmieniłeś moje życie” lub „pomogłeś mi dorosnąć do tej osoby”. Mamy teraz fankę, a ona nie jest dziwną prześladowczynią-będę się teraz zastanawiać nad taką rozmową-ale jej mama podeszła do mnie i powiedziała: „nagrasz filmik? Moja Dziewczyna Steph kończy szkołę średnią i tak cię podziwia, że odnalazła swoją tożsamość dzięki twojej muzyce”. Myślę, że to naprawdę fajne. Mam gęsią skórkę.

Myślę, że moja postać mając to z Lennonem i widząc ją zainspirowaną przez nią, trochę karmi jej duszę. Myślę, że ma dużo głębi i cieszę się, że to widziałeś.

Tak, istnieją zawiłe realizacje, które bohaterowie mają na temat siebie i siebie, a subtelności humoru i rozwoju postaci idą daleko. Jeśli chodzi o inspirację Lennona, myślę, że wielu świetnych artystów często powie „kiedy zaczynałem, po prostu kopiowałem _ _ _ _” lub „po prostu ciągle słuchałem albumów ____”. Tylko poprzez czerpanie inspiracji, odkrywamy, kim jesteśmy jako kreatywni ludzie.

Bowie powiedział: „geniusz kradnie”. Kradniesz tekst tu i tam-może nie całą piosenkę, jak Lennon – ale zawsze pożyczasz pomysły od ludzi, których podziwiasz.

Noah Dixon, Ori Segev i Bobbi Kitten w „Poser”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry