Recenzja Red Pill: nijaki posmak

W związku z aktualnymi wydarzeniami związanymi z rasą i klasą, Red Pill wykorzystuje tę szansę, aby zagłębić się w dziwny świat gatunku horrorów.

Reżyserka Tonya Pinkins próbuje wykorzystać gatunek horroru, aby zgłębić tematykę rasy i rasistowskich instytucji, które zaśmiecają nie tylko Amerykę, ale i cały świat. Czerwona pigułka naprawdę stara się być dziwna i jak najbardziej przerażająca, ponieważ stara się zebrać niesamowitą atmosferę (dostajemy nawet smaczne spojrzenie na to, co może być w sklepie podczas otwarcia sceny przedpłaconej), ale nie mogłem pomóc, ale myślę o tym, jak starało się trochę zbyt mocno być dziwaczne i niezwykłe, tylko ze względu na pewien rodzaj mistycyzmu. Nie ma autentycznego płynnego przepływu, który ma podobny Kult, jak filmy takie jak Get Out czy Midsommar-co trudno mi powiedzieć.

Czerwona pigułka jest ustawiona w przeddzień wyborów 2020, grupa sześciu postępowych dorosłych udaje się do czerwonego kraju na weekendowe odosobnienie, z beztroską postawą i dziecinną naiwnością, grupa wkrótce doświadczy bardzo ciepłego i dziwnego powitania od mieszkańców. Nawet z ciągłymi czerwonymi flagami pojawiającymi się jedna po drugiej (Kolor Czerwony jest naprawdę powiększony jako znak dla Republikańskiej kontroli), grupa jest całkowicie nieświadoma tego, co ma je uderzyć.

Film stara się być niezwykle aktualny, dbając o strukturę wokół aktualnych wydarzeń społecznych i rasowych, chociaż wydawało się to niesamowicie mocne, gdy mówi się o takich problemach, prawie agresywnie uświadamiając, że to się dzieje, a jeśli nie słyszałeś ich za pierwszym razem, nie martw się, ponieważ z pewnością będą o tym wspominać w trakcie filmu. Czerwona pigułka różni się od podobnych horrorów tym, że przedstawia grupę ludzi w średnim wieku, z nimi pochodzących z różnych środowisk etnicznych, zamiast zwykłych nieszczęsnych krzyczących nastolatków. Problem w tym, że ci dorośli są tak celowo starają się mocno, myśląc ich fajne i modne, to po prostu staje się trochę zbyt … odrażające.

Jednym z największych problemów, jakie miałem z Red Pill było jego naleganie na zbyt dziwne i eksperymentalne, i zbyt dramatyczne w ogóle-czy czułem, że to musi być w ten sposób, aby to było skuteczne? Próbując skopiować aurę i stereotypy z bardziej udanych filmów z przeszłości-wiem, że powstał z niskim budżetem, ale czasami nie był w połowie tandetny. Film zawierał pewne świadome sekwencje śnienia w kolejnej próbie bycia super dziwnym, po prostu wyglądały jak Szkoła Filmowa, a powinienem wiedzieć, bo chodziłem do szkoły Filmowej.

Patrząc na obsadę, można by założyć, że występy będą przynajmniej mocne, mnóstwo talentu aktorskiego z napisami z hitów takich jak Oz i Fear The Walking Dead to pewny sposób na ożywienie filmu, prawda? Cóż, tak nie było, ale jestem pewien, że obsadzie nie pomógł scenariusz pełen pretensjonalnych, a czasami po prostu absurdalnych dialogów. Chemia również wydawała się nieco wymuszona, a kiedy nie gadali o tyranicznej białej rasie, krzyczeli o krwawym morderstwie i robili głupie rzeczy – mógłbym przysiąc, że byli głupimi sztucznymi nastolatkami z horroru.

Czerwona pigułka była trochę zawiedziona, mówiąc delikatnie, filmem pełnym prawdziwych wiadomości i tematów, i wykorzystującym kultowe sąsiedztwo jako reprezentację niepokojących kręgów społecznych zaśmiecających nasz świat, a mimo to czułem się bardzo agresywny z tymi punktami widzenia. Nie został nawet nakręcony tak czysto; nadmiernie zależny od drżenia aparatu, który próbuje pomóc w jego napięciu i tym „niesamowitym” odczuciu. Było po prostu zbyt wiele rzeczy złych i niezbyt dobrych, Rozumiem przesłania, które są badane (i są to wiadomości, których należy słuchać), ale sposób, w jaki zostały przedstawione, był trochę za duży, subtelność w horrorach może być o wiele bardziej skuteczna niż policzek w twarz.

Recenzja Red Pill: nijaki posmak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry