Tik, Tik … Bum! Recenzja: Must Stream

Czekaj, Lin Manuel Miranda znowu robi to z innym musicalem? Kiedy w ogóle ma teraz czas? Miranda jest obecnie jedną z najbardziej pracowitych sił twórczych w branży rozrywkowej i to tylko kwestia czasu, zanim Netflix wbije w niego pazury. Przechodząc do oglądania jego najnowszego filmu, przysiągłem, że In The Heights będzie prawdopodobnie moim najlepszym musicalem roku. Ale miałem coś innego, bo Tik, Tik … Bum! to dla mnie jeden z najbardziej zaskakujących filmów w tym roku.

Co może być tak zaskakującego w tym filmie? Wszyscy wiemy, że Miranda jest dość utalentowana, i że Andrew Garfield jest aktorem najwyższej klasy, który z pewnością zdobędzie kiedyś więcej nagród (prawdopodobnie nawet dużo tylko w tym roku). Ale coś naprawdę się z tym filmem połączyło. Poziom energii w tym filmie jest niesamowity, gdy ta dwugodzinna podróż mija. Unikalne podejście do tego, jak rozgrywa się i przedstawia narrację, sprawia, że jest to jedno z najbardziej wyjątkowych filmowych doświadczeń roku. Niezależnie od tego, czy jest to występ na żywo na scenie, standardowa Scena Teatralna w filmie, czy coś przyjemnie wyjątkowego (jak jeden numer muzyczny w knajpie), Tik, Tik…Boom! złapie Cię na każdym kroku. Głos Mirandy jest hałaśliwy i w pełni zrealizowany w jego pierwszym reżyserskim wysiłku na filmie.

Ale kto jest prawdziwą gwiazdą tego filmu? Garfield…no wątpliwości. Zostałem powalony mocą, którą Garfield wpajał w swoją pracę. Każda piosenka jest śpiewana z wystarczającą ilością emocji, aby wypełnić cały pokój, a jego obecność jest magnetyczna. Naprawdę nie mogłem odwrócić wzroku, gdy tylko otworzył usta i zaczęły płynąć z niego pieśni. Jego portret Jonathana Larsona jest surowy i autentyczny. Oddaje arogancję i urok, które można wykorzystać do wsparcia i sukcesu. Czasami można poczuć miłość i na równi poczuć dystans, jaki umieszcza między sobą a tymi, którzy o niego dbają. Garfield pokazuje, że naprawdę może to zrobić w tym dynamicznym i różnorodnym musicalu.

Ale oczywiście musimy porozmawiać o muzyce, prawda? Tak wiele piosenek od początku do końca to show stealers. Czy film musiał tak ciężko ze sobą konkurować? Absolutnie nie! Ale tak jest. Jedna scena (wspominana wcześniej w knajpie)to nie tylko świetna piosenka, ale także fantastyczne Kamea. Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o przedstawienia na Broadwayu i musicale, ale wiem wystarczająco, aby docenić List miłosny, którym była ta piosenka. Alexandra Shipp i Vanessa Hudgens obie błyszczą, m.in. podczas crossowego duetu między nimi. Hudgens ponownie pojawia się, wykonując z Garfieldem interesującą sztukę lalkarską podczas napiętego i emocjonalnego okresu w filmie. Jeśli przyszedłeś po świetną muzykę, to zapewnia dziesięciokrotnie.

Kiedy wszystko jest powiedziane i zrobione, czy Tik, Tik … Bum! czy sprawiedliwość dla spuścizny Larsona? Jest to historia, która ma pokazać człowieka wadliwego, ale człowieka, który nigdy nie przestał gonić za swoim marzeniem. Widzisz człowieka, który zmagał się ze swoimi relacjami z tym partnerem (Shipp) i jego najlepszym przyjacielem (fantastyczny Robin de Jesus). Widać jego spuściznę w ruchu i piosence, która okazuje się być właściwym rodzajem listu miłosnego do jego twórczości. Ten film jest poruszający i potężny i zapewnia na tak wielu poziomach, co czyni go koniecznością przesyłania strumieniowego na Netflix.

Tik, Tik … Bum! Recenzja: Must Stream

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry