Recenzja Army of Thieves: Ocean 's don’ t run deep here

Początki mistrza safecracker z pierwszego filmu są badane w tej podróży po Europie globetrotting z zespołem ekspertów złodziei.

Kto by pomyślał, oto prequel filmu o chaotycznych zombie, który pojawił się na początku tego roku – nie zajęło im to długo, aby rozwinąć tę … wątpliwą franczyzę, prawda? Film nawiązuje do niemieckiego safe crackera z poprzedniego filmu i początków jego kryminalnej kariery, zanim epidemia zombie dotarła do kontynentalnej Europy. Dziwnym wyborem jest skupienie się na tej postaci zamiast na innych, bardziej znanych postaciach, takich jak Wielki Dave Bautista, ale to tylko ja. Jednak reżyserem filmu jest Matthias Schweighöfer (który odpowiada na wcześniejsze pytanie dlaczego), więc dlaczego nie zmienić tempa w stosunku do oryginału Snydera, starając się jednocześnie nie oddalać zbytnio od narracji franczyzy.

Ten dodatek do serii „Army”, franczyzy, która jest ustawiona podczas apokalipsy zombie, irytująco oferuje niewiele lub nie ma zombie, są one tylko widoczne w sekwencjach snu i może tak łatwo zostały pominięte, jak nie miały żadnego wpływu. Oznacza to, że bardzo różnił się od swojego poprzednika pod względem fabuły – epidemia zombie to tylko historia zza stawu – ale dzielił pewien urok i niezręczny dowcip z poprzednim filmem – nawet jeśli humor był super tandetny, ale ten dobry ser, który jeszcze nie śmierdzi lodówką.

Nie byłbym daleko od znaku, nazywając „armię złodziei”BTEC wersja filmów „Ocean”; tania imitacja tych stylowych filmów Soderbergh. Nie miał intrygujących postaci z tych filmów, brakowało mu chłodnej bryzy powietrza, która nad nimi przemywa, brakowało rozpusty, nawiązywało nawet do faktu, że filmy heist zwykle pokazują, jak ma się odbyć napad, krok po kroku – podobnie jak filmy Ocean – teraz nie jest tak sprytny i nie do przewidzenia.

Tak więc, dalej z fabułą; „armia umarłych” to historia Ludwiga Dietera/Sebastiana Schlenchta-Wöhnerta (a mouthful I know), niemieckiego złodzieja sejfów z poprzedniego filmu, który zagłębia się w swoją karierę mistrza lockpickera. Tajemnicza kobieta o imieniu Gwendoline Star (Nathalie Emmanuel) werbuje blondwłosą kasjerkę bankową, która imponuje jej szybkimi rękami, do swojej bandy Wesołych odmieńców, aby podróżować po Europie i włamywać się do świętych skarbców Hansa Wagnera, zbierając łupy od środka. W zespole jest ekspert technologiczny Korina Dominguez (Ruby O. Fee), parodia action MANA Brada Cage 'a (Stuart Martin) i kierowcy getaway Rolpha (Guz Khan). Grupa próbuje zostać legendą przestępczego półświatka, ścigana przez agentów Interpolu.dowiadujemy się, w jaki sposób Ludwig trafia do ogarniętych zombie Stanów Zjednoczonych.

Chociaż postacie w „armii złodziei” nie są zbyt pamiętne, występy niektórych z nich wystarczyły, aby przenieść ten film na wystarczająco stabilny poziom. Występy Emmanuela i Schweighöfera były wyjątkowe, a ich chemia była tam, aby zobaczyć. Ruby O. Fee jako Korina jest również warta uznania; ostra mowa, szybka dowcipna i niebezpiecznie czarująca, idealna do rzekomo seksownego filmu o napadzie. Z tym jednak nie mogę się powstrzymać od tego rzekomego filmu akcji brak akcji-tak jak te Przelotne Zombie-niewiele było do niczego. Teraz rozumiem, że to idzie inną drogą, ale te tandetne filmy akcji potrzebują czegoś chwytającego, aby przyciągnąć naszą uwagę, co dostaliśmy, to człowiek, który bardzo łatwo łamie niezniszczalne sejfy-w zasadzie podchodzi do drzwi i pociąga za klamkę.

To jest film, który tak naprawdę nie musiał się zdarzyć, nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi za to, że go widzieliśmy. Nie jest strasznie niezapomniany i prawdopodobnie nie poleciłbyś go znajomym (chociaż nie mogę mówić za wszystkich), ale był dość przyjemny do oglądania na własną rękę, aby trochę odpocząć po pracy. Jedyne, co można zrobić, to porównać go do swojego poprzednika – a przy tym – jest to tylko ok prequel do ok pierwszy film. Żaden z nich nie jest przełomowy, nigdy nie mieli na nowo odkrywać gatunku filmowego heist, ale to, czego brakowało pierwszemu filmowi, ten miał i vice versa. Ta franczyza nie idzie szybko, więc zapiszmy się na kolejną odsłonę, a pomijając fakt, że te dwie wyszły w tym samym roku, powiem, że na następną musimy czekać tylko około 6-8 miesięcy.

Recenzja Army of Thieves: Ocean 's don’ t run deep here

Dodaj komentarz

Przewiń do góry