Silent Night Review: a very apocalyptic Christmas

Czarne komedie o upadku cywilizacji są tak ugruntowanym podgatunkiem, że nawet nie pierwszy raz gwiazda „Cichej nocy” Keira Knightley zagrała w tej piaskownicy (patrz „szukam przyjaciela na koniec świata”).

Zbliżający się koniec ludzkości to świetny plan, który ma na celu oderwanie okleiny grzeczności i szacunku i ukazanie pod spodem rozpalonej złośliwości, nienawiści, zazdrości i strachu.to właśnie dzieje się z dobrze sytuowaną angielską rodziną, zdeterminowaną spędzić ostatnie święta z najbliższymi.

Bohaterów poznajemy zarówno w domu, gdy przygotowują się do uroczystości, jak i w samochodach, gdy udają się do wiejskiej rezydencji. Krótko mówiąc, ton jest dobrze ugruntowany, gdy sztuka przedprodukcyjna (Roman Griffin Davis, z „królika Jojo”) kroji marchewkę na ucztę bożonarodzeniową. Tata Simon (Matthew Goode) ściga kurczaki po całym podwórku – jak się później dowiadujemy, postanowiono, że lepiej jest pozwolić lisom je zdobyć niż alternatywę (której historia jeszcze nie ujawniła).

Kiedy jeden z nich uderza w okno w kuchni i przeraża sztukę, tnie sobie palec, wypowiadając ciąg przekleństw, których zwykle nie słyszy dziecko i krwawiąc wszędzie. Jego kochający, ale kłujący rodzice, Simon i nell (Knightley) są równie wyrozumiali, jak nieco przerażeni wstydem w ten szczególny Brytyjski sposób, wszystko to oparte na języku współczesnych Brytyjczyków, splecionych wulgaryzmami.

Mimo, że otoczenie jest wyrafinowane, wszyscy są ubrani do dziewiątek, a maniery i ludzkie interakcje są bardzo właściwe, Nell później nie mruga powieką, pytając Arta, czy nazwał lodowato groźną Kitty (Davida McKenzie), córkę przyjaciół Nell i Simona, „pizdą”. Tak, wczesne sceny ustalają, to taki rodzaj filmu.

Chmura trującego gazu schodzi na Wyspy Brytyjskie, z powodu uderzenia w jakiś czas w dzień bokserski. Nigdy nie dowiadujemy się, dlaczego-jednym z wielu rodzinnych argumentów jest to, czy to Rosjanie, czy Odwet od sposobu, w jaki ludzkość potraktowała środowisko. Ale w kilku scenach pojawia się jako groźna burza przetaczająca się przez krajobraz, której towarzyszy żółtawa mgła i miniaturowe tornada, które zwiastują jej przybycie.

A kiedy nadejdzie, wszyscy umrą w agonii, chyba że wezmą rządowe pigułki, które z góry uśpią ich spokojnie. W jednym z ostrzejszych fragmentów satyry infrastruktura, która najwyraźniej rozprowadza środki masowego samobójstwa, jest przedstawiona z oficjalnymi pakietami medycznymi i chirpy how-to, które jeden z bohaterów ogląda w telefonie, podobnie jak mandaty dotyczące masek i szczepionek COVID, które widzieliśmy w prawdziwym świecie.

W cieniu takiej katastrofy relacje są szalejącą masą konfliktów. Sandra (Annabelle Wallis) zawsze była w pożądaniu z Jamesem (Sope Dirisu), lubiana, ale znudzona przez własnego męża Tony ’ ego (Rufus Jones). Amerykańska dziewczyna Jamesa, Sophie (Lily Rose Depp), spodziewa się i postanowiła nie brać pigułek wydawanych przez rząd, mimo że James, Tony i Simon (wszyscy przyjaciele z Uniwersytetu) zawarli pakt, że oni, ich rodziny i bliscy to zrobią.

Sandra i Tony są przerażeni denerwując ich crotchety córka Kitty. Para gejów Bella (Lucy Punch) i jej dziewczyna Alex (Kirby Howell-Baptiste) wydają się mieć niewypowiedzianą urazę, a gdy reszta gangu siedzi i kłóci się o to, kto kogo bzykał i gdzie ich życie poszło nie tak, Alex jest jedyną osobą, która rozumie, że jedna z nich padła ofiarą pedofila jako dziecko.

A w środku tego wszystkiego, Sztuka zadaje pytania, których żaden z dorosłych nie chce zawinąć w głowie-co się dzieje ze wszystkimi bezdomnymi i nieudokumentowanymi imigrantami, którzy nie dostali pigułek samobójczych? Jaki jest dowód, że chmura gazu zabije wszystkich? I dlaczego dorośli nie powiedzą, co mają na myśli, zamiast tańczyć wokół brzydkich prawd dla pozorów?

Niektóre relacje i konflikty są lepiej (i przedstawione) niż inne, a debiutująca scenarzystka/reżyserka Camille Griffin bardziej pochyla się nad nadchodzącym kataklizmem jako część historii, a nie tylko urządzenie do mieszania garnka, czego konsekwencją jest to, że komedia wysycha w miarę jak film zmienia się w apokaliptyczny horror (choć z kilkoma szczątkowymi przebłyskami humoru).

Wszystko to pozostawia całość nieco mniej niż części. Ton i podejście całego filmu można podsumować w jednym z zwiastunów-kiedy nell radośnie wyjaśnia podczas ostatniego w historii rozmowy Zooma ze swoją łaskawą i dostojną matką, Nicole (Trudie Styler), że Simon i Tony splądrowali stację benzynową na deser, o którym wszyscy zapomnieli. – Co za zabawa – wykrzykuje radośnie starsza pani, jakby udane polowanie na lisa.

Całość może być o wiele bardziej spójna, ale poszczególne sekwencje, idee i tarcia między postaciami skutecznie zakłócają klasyzm, który jest częścią brytyjskiej psychiki (mówi również, że jedyna amerykańska postać i dzieciak są inteligentni, Brytyjczycy wszyscy idioci bardziej zainteresowani projektowaniem elewacji niż stawianiem czoła prawdzie), i są naprawdę zabawne momenty.

Silent Night Review: a very apocalyptic Christmas

Dodaj komentarz

Przewiń do góry